Nadchodzi
jesień,
powoli stąpa złocistym krokiem.
Ponownie popołudnia spędzone na piciu gorzkiej, ciepłej herbaty,
osnuta ciepłym kocem.
Już nie jest samotna, z Nim,
dzielić będą chłodne i szare jesienne dni.
A gdy będzie musiał odjechać,
w smutku swych łez utonie raz dwa.
A gdy przybędzie do niej,
w szaleństwa i radość uczucie wpadnie.
W Jego dłonie schowa swoje,
i w oczy spojrzy ukradkiem.
Wyczyta z nich Twe szczęście i miłość
oraz uwielbienie i pragnienie.
Twe słowa jak jesienny wiatr osnują jej uszy,
Twoje ciepło jak ciepło słoneczne ogrzeje jej szare smutki.
Spacerować będą po parku,
podziwiając piękno krajobrazu.
Czerwień, jak wasze usta,
żółty, jak wasza promienna miłość.
Pomarańczowy, jak kolor Twego swetra,
zielony, jak kolor Jej oczu.
Oszaleją tak jak latem,
i rzucą w pierzasto - liściaste harce.