Zbiera rozsypane szkło.
Rani dłonie
Wie, że to błąd
serce i dusza prawie pękły w tę
noc.
Pochowa znowu mięsień
zakopie, jeszcze głębiej
może ktoś kiedyś znajdzie.
Ogrzeje i rozpali
chłód i mrok.
Lód.
Wraca ponownie,
wkrada się tu
Tonie
w morza chaosie.
Nigdy więcej.
Gniew.
Ból.
|
|
|