Szarym krokiem.
Złocistym tonem.
W deszczowy płaszcz ubrana.
We włosach resztki słońca.
W dłoniach bukiet liści.
Ścisnęła dłoń promiennej pannie.
Zasiadła na tronie delikatnie, zgrabnie.
Jesień.
Dla jednych wyczekiwana pora,
Dla innych chłodna, smutna i markotna.
Pogoda ma swoje cztery panny.
Każda wprowadza w przyrodzie zmiany.
Rozgości się na trzy miesiące,
zadziała swoje.
Słońce z deszczem uwolni,
a następnie ustąpi miejsca białej panience
aby ta mogła schłodzić wszystko, wszędzie.
Miejmy nadzieję.