Widzi te same, damskie twarze
Popychają ją.
Mknie pod prąd.
Czuje te same, męskie spojrzenia
Osaczają ją.
Wszyła sobie ponownie serce
Blizny się goją,
Lecz nie każde.
Umie z nimi żyć.
Przemknęła przez tłum
Nie obejrzała się
Czekałeś na to
Wbili noże
w fałszywym bliskości żarze
Nie czekał aż odejdzie sama
Wysłał ją tutaj.
Patrzy jak ucieka
Radzi sobie świetnie
Wyrzuciła twoje słowa
Zmyła pocałunki
Zapomniała dotyk
Myślałeś, że wyciąłeś jej serce
Błąd
Stoi nad wodą
Pali twój obraz
Czujesz ten ból,
a ona nie, cóż
Wchodzi do czystej tafli
Tonie
Oczyszcza duszę
Nie wróci
Dryfuje na zielony ląd,
a ty.
Masz blizny, które bolą.