środa, 1 października 2014

Jesiennie.

Nadchodzi jesień,
powoli stąpa złocistym krokiem.
Ponownie popołudnia spędzone na piciu gorzkiej, ciepłej herbaty,
osnuta ciepłym kocem.
Już nie jest samotna, z Nim,
dzielić będą chłodne i szare jesienne dni.
A gdy będzie musiał odjechać,
w smutku swych łez utonie raz dwa.
A gdy przybędzie do niej,
w szaleństwa i radość uczucie wpadnie.
W Jego dłonie schowa swoje,
i w oczy spojrzy ukradkiem.
Wyczyta z nich Twe szczęście i miłość
oraz uwielbienie i pragnienie.
Twe słowa jak jesienny wiatr osnują jej uszy,
Twoje ciepło jak ciepło słoneczne ogrzeje jej szare smutki.
Spacerować będą po parku,
podziwiając piękno krajobrazu.
Czerwień, jak wasze usta,
żółty, jak wasza promienna miłość.
Pomarańczowy, jak kolor Twego swetra,
zielony, jak kolor Jej oczu.
Oszaleją tak jak latem,
i rzucą w pierzasto - liściaste harce.

piątek, 1 sierpnia 2014

Są w kartach historii takie wydarzenia, o których pamiętać trzeba.

Cześć i chwała bohaterom!

Oni nigdy nie odejdą.

Oni wiecznie żyć będą.

Dla nich ogień w naszych sercach się tli.

Chwała Powstańcom!

Gdyby nie Wy, nas by nie było,

Nie byłoby dosłownie nic.

Nie baliście się walczyć z wrogiem,

Biegliście wprost na czołgi,

Z karabinem, granatem.

Z wiarą w lepsze jutro,

Z nadzieją która nie umarła.

Dziewczęta, chłopcy,

W brudnych mundurach i hełmach.

Po ruinach Warszawy,

Gdzie śmierć zbierała swe żniwa,

Patriotyzm, uczycie tego kolejne pokolenia,

By historia o was nie zapomniała,

Jeszcze Polska nie zginęła,

Póki wy w naszych sercach jesteście.

   

 

wtorek, 8 lipca 2014

Kompleksy, to po części są życiowe problemy.

Niestabilna, brzydka.
Za skromna, nieproporcjonalna.
Gruba, gruba, taka jest.
Taką ją widzisz, taką widzieć chcesz.
Nie potnie sobie żył, choć i tak nie byłoby Ci żal.
Może, złapie depresję, może zeżre tuzin pudełek wafelków
czekoladek  bądź cukierków.
Przestanie jeść, bo zrobi się szczupła.
Dla Ciebie stanie się wobec siebie okrutna.
Zgłupieje, zdurnieje, może oszaleje
Nie liczy się dusza, nie liczy się mózg.
Liczy się ciało, C-I-A-Ł-O.
Cóż, lekki ból.
Gorzki miód.
Prawda co bywa jak trucizna.
Być samą czy próbować szukać znów?
 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kłamstwo, nie lepsze od gorzkiej prawdy.

Kłamstwo zabija człowieka,

Niszczy społeczne relacje.

Gasi miłości płomień,

Jest złem, czystym złem.

Umarła jej dusza, gdy prawda okazała się bolesna.

Tak bardzo mu zaufała,

Swoje sekrety ofiarowała.

Czuła się jak zero.

Łzy w oczach, pomyślała,

Co za idiotka.

Myślała, że fajnego faceta spotka.

Cóż, taka bywa internetowa psota.

Trzeba żyć dalej,

W prawdziwym świecie,

Gdzie nie ma obłudy.

Gdzie człowiek nie skryje się za wirtualną maską.

Gdzie konfrontacja jest możliwa.

Gdzie prawda jest po prostu prawdziwa.

Trzeba się pozbierać,

Siły w sobie zebrać.

Twardo stąpać po ziemi.

Działać, nie ustawać.

Śmiać się, a nie płakać.

 

 

sobota, 26 kwietnia 2014

Człowiek czasem nie może się pozbierać,
gdy świat nim gorzko poniewiera.
Pieniądz, pociąg, prochy śmierć.
Wszystko wydaje się proste.
A czy jest?
Życie to nie zabawa,
chcesz przeżyć, musisz radę dawać.
By nie upaść na samo dno.
By nie dać się zabić wrogom.
Muzykę graj, śmiej się i tańcz.
Bądź całym sobą, a nie swego życia ozdobą.

 

 


czwartek, 3 kwietnia 2014

.

Nocą wychodzi całe zło świata,
Mordercy, złodzieje i gwałciciele.
Każdy z nich gotowy spełnić swe cele.
Człowieku, nigdzie się nie ukryjesz
lecz po prostu tego nie przeżyjesz.
Noc,
taka mroczna i bezpańska.
Uciekaj, uważaj.
Wpadniesz w mroczny wir,
i nie uratuje Cię nikt.
Ciężko Ci będzie się wydostać.
Choć jest nadzieja, nikła iskra.
Byś doświadczył i się nauczył.
Potem dał świadectwo.
Ubiegł nędzny los.
Dał złym ludziom w kość.


czwartek, 6 marca 2014

Wewnętrzne wojny, co burzą i niszczą związek.

Jeśli kiedykolwiek podniesiesz na nią rękę,
Zabije Cię wewnętrznie.
Jeśli kiedykolwiek rzucisz podłe słowa.
Ona je zachowa i z większą mocą odda.
Nie szkodzi, że miałeś ciężkie życie.
Nie ważne, że cierpiałeś dzień w dzień skrycie.
Ona ma też swój gniew.
Patrzy i widzi męskiego sadystę.
Nie uciszy się.
Nie da się poniżyć.
Cios za ciosem.
Rana, krew co poleciała .
Gorzki smak słów.
Łzy cicho wylane.
Przemoc.
To nie rozwiązanie.
Wyzwiska.
To nie czułe przywitanie i głaskanie.
Zabijają się codziennie.
By potem stanąć każdy na swoim cichym pogrzebie

sobota, 25 stycznia 2014

Wspomnienia czasem wracają i inaczej nam życie układają.

Spotkał ją po tylu latach,
oszalał, czuł się jak wariat.
Jej figura, uroda.
Naszła go ochota.
Zaczepił, zagadał.
Barwa głosu.
To spojrzenie.
Wzrosło mu ciśnienie.
Serce bić mocno zaczęło.
Zapach jej ciała.
Pragnienie wzrasta.
Oddałby wszystko, by była tak blisko.
Jasność.
Traci jej obraz.
Otwiera oczy.
Puste cztery ściany.
To był tylko sen.
Czas zacząć nowy dzień.