Światła miast
rozdzierają noc.
Samotność tańczy z nią,
ego pali jego.
Dokąd uciec,
gdy ogień już płonie?
Biegną ulicami,
każdy w swoją stronę.
Ona w rytmie serca,
on w rytmie krwi.
Spotkają się w pół kroku,
czy miną?
Jak zawsze?
Czy na zawsze?
Światła miast
gasną powoli.
Samotność tuli ją,
ego dławi go.
A czas
ucieka i na nikogo niestety nie czeka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz