Delikatnie płynie czas, tak głęboko stąpam ja,
w bagnie uczuć grzęznę
gdzieś.
"Włóż kalosze"
- szepcze mnie.
Wyrwij serce na tym
ciemnym firmamencie
jak zwierzynie, w geście
miłości swej.
Zimny powiew, chłód
stąpasz twardo i znów
okrywasz płaszczem smukłe ramiona moje.
Spacer w lesie
martwym
jak moje uczuć serce.
Cmentarzysko gołych
drzew,
potok liści, szum i
strach.
Składasz całusa na
rumieńcu policzka
uciekł z wiatrem szal,
moje uczucia i mój
strach.
Melancholia, pani
jesień.
"Chwyć mnie za
rękę" - szepcze.
Idź ze mną w wielki
bezkres.
Bez świadomie, bez
urazów,
modłów ciał, gniewu oraz
szału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz