Siadając za ukochanym sprzętem
czuła tą miłość i podniecenie.
Perkusja – miłość życia numer
jeden.
Grając oddawała swą duszę i serce.
Ciało całe drżało i szalenie dawało
każdy występ dodawał Jej energii.
Publiczność dziko szalała,
„bis” – tego tylko żądała.
Dodawała zespołowi poweru
narzucała rytm i tempo dźwięku.
Każda współpraca z Nią była dobra
przez co mobilizacja do gry stawała
się ogromna.
Tak to jest jak człowiek kocha swą
pasję
i spełnia się w niej całkowicie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz